List otwarty do Pana Jacka Stolarskiego

Publikujemy list p. Marcina Grzędowskiego, w którym możemy przeczytać między innymi: " Za komentarze i uwagi przesłane w wiadomościach prywatnych dziękuję.
Zmuszony jednak jestem odnieść się do komentarza Pana autorstwa. Otóż pozwolił sobie Pan na zamieszczenie wpisu o treści następującej: jesteś durniem. Wybaczy Pan, ale bruderszaftu nie piliśmy. To po pierwsze, a po drugie komentarz taki nie przystoi osobie, która należy – jak sam Pan określił w wypowiedzi dla Życia Grójca w lutym br. – do elity. Burmistrzowi nie wypada odnosić się w ten sposób do mieszkańca".

Prawdziwa sztuka, krytyki się nie boi. Pod takim tytułem od lat Temida Stankiewicz-Podhorecka publikuje odważne recenzje spektakli teatralnych. Osoby, którym nieobca jest literatura piękna, zorientują się, że jest to parafraza jednego z wersów Monachomachii Ignacego Krasickiego.
Wspominam o krytyce twórczości dlatego, że na jednym z portali społecznościowych opublikowałem aforyzm. Było dla mnie oczywiste, że pod postem znajdą się lajki
i komentarze, także krytyczne. Mam świadomość, że nie wszyscy podzielają moje poglądy
i nie wszystkim mój dowcip przypadnie do gustu. Do Jana Onufrego Zagłoby bardzo mi daleko, tym bardziej, że siemienia konopnego w kieszeni nie noszę i nie spożywam po trochu.
Zostawmy jednak barwną postać z Trylogii Henryka Sienkiewicza i powróćmy do krytyki aforyzmu. Za komentarze i uwagi przesłane w wiadomościach prywatnych dziękuję.
Zmuszony jednak jestem odnieść się do komentarza Pana autorstwa. Otóż pozwolił sobie Pan na zamieszczenie wpisu o treści następującej: jesteś durniem. Wybaczy Pan, ale bruderszaftu nie piliśmy. To po pierwsze, a po drugie komentarz taki nie przystoi osobie, która należy – jak sam Pan określił w wypowiedzi dla Życia Grójca w lutym br. – do elity. Burmistrzowi nie wypada odnosić się w ten sposób do mieszkańca.
Jeśli nie spodobał się Panu mój aforyzm mógł Pan zdobyć się na ripostę. Nota bene ciętą ripostę pokazał ks. Jan Twardowski w utworze O włosie. Zainteresowanych odsyłam do lektury Zeszytu w kratkę tegoż autora.
Pozwolę tu sobie przywołać Petroniusza z powieści Quo vadis Henryka Sienkiewicza. Przed śmiercią napisał list do Nerona w którym tak oto ocenił jego twórczość: …kaleczyć sobie uszy jeszcze przez lata całe twoim śpiewem, widzieć twe domicjuszowskie cienkie nogi, miotane tańcem pirrejskim, słuchać twej gry, twej deklamacji i twoich poematów, biedny poeto z przedmieścia, oto co przewyższyło moje siły i wzbudziło do śmierci ochotę. Gdyby opisał Pan skromne początki mojej twórczości literackiej w sposób złośliwy i dowcipny niczym cytowany arbiter elegantiarum to musiałbym uznać wartość celnej satyry. A tak…
Nie dorastam do pięt literatom, których utwory tu przywołałem, a mój jeden aforyzm jest niczym w porównaniu z Myślami nieuczesanymi Stanisława Jerzego Leca. Nie koniecznie jednak trzeba mnie obrażać.
Jonasz Kofta napisał słowa piosenki, którą po mistrzowsku w 1977 r. w Opolu wykonał Jerzy Stuhr. Mam tu na myśli powszechnie znany utwór Śpiewać każdy może. Pozwolę sobie na kolejną parafrazę: pisać aforyzmy a także je komentować każdy może. Tylko ocena odbiorców może daleko odbiegać od aprobaty twórczości Jonasza Kofty i Jerzego Stuhra. Zakończę podobnie jak Pan zakończył przytoczoną tu wypowiedź dla Życia Grójca: mieszkańcy naszego miasta i gminy nie dadzą się zwieść pozorom, zachowają rozwagę i nie będą mieli wątpliwości.

Z poważaniem
Marcin Grzędowski

Kategoria: