Oj przepraszam pomyłka

Niedawno objawił się kandydat a raczej kandydatka lewicy na prezydenta RP- Pani doktor Ogórek. Co o tym można sądzić to jedno ale co myślał komitet SLD to już inna bajka. Patrząc na ich wybory można odnieść wrażenie, że Leszek Miller chce powtórnie wyprowadzić sztandar.

Błędy popełniamy wszyscy ale to nie oznacza, że z wytrwałością tarana powtarzać je do skutku. Widać zabetonowana scena polityczna nie pozwala na wiele- bo jeśli ktoś myślał, że Pani Ogórek to "zielona trawka na łące" to się myli. Tkwi w polityce od ładnych kilku lat.

Lewica w Polsce wypada tak samo blado wszędzie- widać to po wyborach samorządowych gdzie SLD uzyskało wynik gorszy niż zły i nie umieściło nikogo ani w gminie ani w powiecie. Brak zdolności koalicyjnej a także zawziętość w tym by startować pod szyldem partyjnym wyszła bokiem i doprowadziła do katastrofy. Na dodatek jeden z działaczy podczas jednego ze spotkań wieszczył i tu cytuję " Nadchodzi czas lewicy i powtórna fala poparcia"... nie chcę nic mówić ale albo fala nie doszła albo było to tzunami co zabrało wszystko na dno morza. W chwili obecnej SLD dryfuje jak okręt bez steru, żagla i załogi a sam kapitan zastanawia się czy już uciekać czy jeszcze chwilę podryfować.

Wychodzi na to, że znowu wybór padnie między PO a PIS czyli między dżumą a cholerą. Bo tak źle i tak nie dobrze. A głosowanie "przeciwko komuś" a nie "za kimś" to różnica.

Pomyłka zdarza się zawsze i wszędzie i czasem jest to pomyłka lub błąd, który został popełniony na początku drogi a dopiero przemienia się w katastrofę później.

Wybory do samorządu pokazały, że u władzy zostali starzy wyjadacze i te same problemy.
Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna z dnia 12.01.2015 roku- zaraz po wyborach samorządowych radni wszędzie jak okiem sięgnął podwyższają sobie uposażenia, diety. (Zachęcam do lektury tego artykułu z DGP na stronie gazetaprawna.pl lub dzienniki.pl pod tytułem "Zwycięzcy podnoszą sobie pensje".)
Na razie u Nas cisza- czyżby skromność wróciła?

Wraca problem ze sprzedażą jabłek. Jest to temat dla Naszego regionu, którego nie można zakwalifikować jako "ważny" tylko jako "ekstremalnie ważny". Od kilku miesięcy mamy do czynienia ze stagnacją na rynku ale zaczynają pojawiać się pierwsze oznaki odwilży na rynku. Czemu? O dziwo rząd i klasa polityczna zauważyli problem jakim jest embargo na jabłka- zaczęli działać. Oczywiście doniesienia o wielkim sukcesie jakie serwują media są lekko przesadzone ale ruszyło z miejsca. Patrząc jednak na to co się dzieje to największą pracę bo pracę u podstaw zrobili sami sadownicy i grupy producenckie. I tu powtarza się stare porzekadło- "Umiesz liczyć- licz na siebie". A My jako społeczeństwo i naród jak jest dobrze to się kłócimy ale jak bieda zagląda do kieszeni to inna bajka i zaczynamy walczyć razem. To jest chyba najpiękniejsza laurka jaką możemy sobie wystawić. Wracając do jabłek- kontrakt z Nigerią był średnim interesem biorąc pod uwagę nie tylko samą cenę ale i warunki jakie były postawione przez stronę Nigeryjską. W internecie można było wyczytywać, że kontrakt nie doszedł do skutku bo sadownicy chcieli za dużo pieniędzy... a może to Nigeria jednak za mało oferowała? Niestety zawiść co niektórych komentatorów jest porażająca- bo lepiej jest napisać o tym, że to sadownik jest skąpy niż że kontrakt był słaby.

Podsumowując- pomyłka rzecz ludzka tak w polityce jak i w biznesie.
"Optymizm jest najczęściej wynikiem intelektualnej pomyłki." Raymond Aron- francuski socjolog.

Piotr Czerwonka

27.01.2015

Kategoria: